Kontrast

A A A A

Rozmiar tekstu

A-   A+
Polityka

25 lutego, 2019

Będzie rozwód?


Będzie rozwód?
Robi się zabawnie. Stowarzyszenie „Beskidzki Dom” z Bielska-Białej chce zmiany nazwy naszego województwa na „Śląsko–Małopolskie”. Wtórują mu „Lokalni” z Częstochowy, „Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego” i żywiecki oddział Związku Podhalan. Petycja w tej sprawie spłynęła na biurka wojewody i marszałka.

Wschodnia część województwa śląskiego ma odrębną od Śląska historię, tożsamość i kulturę regionalną. Dziedzictwo wschodniej części województwa jest lekceważone przez władze państwowe i regionalne, środki masowego przekazu oraz liderów opinii zarówno na Śląsku, jak i w kraju”— piszą pomysłodawcy nowej nazwy i dodają, że „to początek nowej drogi, drogi do upodmiotowienia nieśląskich części województwa i stworzenie prawdziwie silnego, wielokulturowego regionu administracyjnego, gdzie nikt nie będzie czuł się dyskryminowany, a jego małopolskie kulturowe dziedzictwo, zróżnicowane od Częstochowy przez Zagłębie po Żywiecczyznę, będzie szanowane i promowane na równi ze śląskim”.

Istotnie z historycznego punktu widzenia wschodnie tereny województwa śląskiego są częścią zachodniej Małopolski, mają odrębną tożsamość i regionalną kulturę. Nie mogę jednak zgodzić się z twierdzeniem, że dziedzictwo to jest lekceważone przez władze, dziennikarzy i Bóg wie kogo jeszcze. Jeszcze bardziej trudno pojąć, w jaki sposób zmiana nazwy województwa doprowadzi do stworzenia silnego, wielokulturowego regionu administracyjnego, gdzie nikt nie będzie się czuł dyskryminowany, a nieśląskie części zostaną… upodmiotowione (?).

Wydaje się, że tą ostatnią kwestię trafnie zinterpretowała Śląska Partia Regionalna, która niejako w odpowiedzi na wniosek złożony do wojewody z kopią do marszałka, zaproponowała rozwód obydwu części obecnego województwa śląskiego i mariaż części śląskiej z aktualnym województwem opolskim.

Na pierwszy rzut oka pomysł ma swoją logikę, bo taka zmiana wprowadzi pewien porządek. Jest to jednak wniosek idący znacznie dalej, niż to co proponuje druga strona. Ostatnia rewolucja administracyjna przeorała Polskę w 1999 roku i wiązała się z wydatkami i sporym rozgardiaszem (co było nieuniknione). Bałagan udało się wreszcie opanować, a tu znów pojawia się pomysł na nowe zamieszanie. Nie sposób w tym miejscu nie postawić pytania: gdzie tu korzyść?

Nie bardzo wiem, jakie więzy łączą dziś Katowice z Brzegiem, czy Opole z Tarnowskimi Górami (pociąg łączący obydwa miasta odjechał z Tarnowskich Gór wieczorem 9 grudnia 2012 roku i już nigdy nie wrócił). Podobnie — Kraków z Sosnowcem, czy Częstochowę z Oświęcimiem. Jednocześnie nie przypuszczam, że jest ktoś o zdrowych zmysłach, kto wątpi w powiązania — mimo wzajemnej niechęci części mieszkańców — pomiędzy Sosnowcem a Katowicami. A i nie od dziś wiadomo, że wroga lepiej mieć swojego, niż obcego.

Politycy ŚPR chyba zapomnieli, że przed rokiem powstał administracyjny twór (czy raczej: potwór), który jeszcze bardziej ma połączyć miasta po obu stronach Brynicy — Śląsko–Zagłębiowska Metropolia (niech dobry Bóg wybaczy wszystkim, którzy „maczali palce” w tworzeniu tej nazwy). Proponowany przez ŚPR rozwód spowodowałby, że obszar metropolitalny znalazłby się w dwóch województwach, a tym samym ŚZM straciłaby sens istnienia. A i nie bez znaczenia jest pewnie to, że w całym okresie powojennym Opole i Katowice były w odrębnych województwach, a Sosnowiec i Katowice — w jednym. Zaś w okresie międzywojennym tereny od Częstochowy po Sosnowiec były częścią województwa kieleckiego. Nie wiem, czy wtedy ktoś słał petycje w sprawie przyłączenia do Krakowa.

Wbrew temu, co pisze w swoim oświadczeniu ŚPR, w 1999 roku pomysł utworzenia województw: śląskiego i opolskiego nie narodził się w gabinetach rządu premiera Jerzego Buzka, tylko był efektem starań mieszkańców (oczywiście, nie wszystkich) Opolszczyzny, którzy nie chcieli być w województwie, którego stolicą będą Katowice.

Kwestią wyludniania się województwa opolskiego głowy bym sobie nie zaprzątał. Rząd właśnie zapowiedział poszerzenie programu 500+. A nuż zaskoczy. A nawet jeśli nie — warto mieć ukryte rezerwy dla ewentualnych uchodźców. Gdyby tak życie zmusiło ich do powrotu…

Tajpan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *