Kontrast

A A A A

Rozmiar tekstu

A-   A+
Kultura

01 marca, 2021

Kraina emocjonalnej symbiozy

Rozdział I Gniew demonów a radość aniołów, czyli o emocjach w wymiarze metafizycznym i w początkach świadomości emocjonalnej

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, była sobie kraina miodem i mlekiem płynąca o nazwie Emocjonalność. Zaraz obok Nieba, po upadku Adama i Ewy, a wcześniej węża. Wszystkie emocje, czyli byty niżej stojące niż anioły, żyły ze sobą w głębokiej symbiozie i zgodzie, wszystkie czuły się sobie wzajemnie potrzebne. I tak był sobie Gniew, Smutek, Żal i różne inne, które wtedy jeszcze były pozytywne i nie powodowały cierpienia u tych, którzy je odczuwali. Rozmaici ludzie nie czuli żadnej różnicy pomiędzy emocjami, a wszystkie emocje miały pozytywne działanie na każdego człowieka, również na zwierzęta.

I tak to trwało, i trwało, aż pewnego razu, gdy pewna emocja, pewne uczucie, zwane powszechnie Zazdrość i Nienawiść postanowiły przestać współpracować z pozostałymi. Poczuły chęć całkowitej kontroli nad swoimi podopiecznymi. Pozostałe emocje poczuły się bardzo sfrustrowane. Pierwszy odezwał się Smutek, że przecież one wszystkie są sobie równe i ze względu na to, żadna nie powinna być jedyną i najważniejszą wśród nich wszystkich. Jednak Nienawiść wykpiła to i odesłała Smutek z powrotem informując go, że jest marudą i że psuje jej aspiracje. Potem odezwała się Radość, która też nie była tym faktem uradowana, że jedna emocja chce zagarnąć całe pole do popisu, blokując innym emocjom do niego dostęp. I na początku wesoło, ale uparcie, próbowała przemówić Nienawiści do rozsądku, że powinna znać swoje miejsce pośród emocji, a nie rościć sobie prawo do bycia jedyną i słuszną w odczuwaniu. Jednak Nienawiść była uparta jak tysiąc wołów razem wziętych i nie chciała słuchać reszty emocji, które były wobec niej bezkrytyczne i które broniły swojego stanowiska. Nienawiść była nieustępliwa, była zarozumiała i nie planowała brać pod uwagę opinii innych, bo uznawała siebie za wystarczające guru i nie miała potrzeby, żeby się nad tym zastanawiać. I wtedy odezwał się Gniew, a Gniew jak to Gniew, był wybuchowy.Słuchaj no kochana powiedziałtak się składa, że ty jesteś jedna, a nas jest tysiące i jeśli dalej będziesz tak z nami pogrywać to my cię wyrzucimy z naszego królestwa, z naszej krainy i pójdziesz w szlochu do lochu, także zastanów się czy ci się to opłaca, a dlatego pójdziesz do szlochu, bo poślemy za tobą Żal i Smutek, i nie będziesz miała radości, bo na nią nie zasługujesz, skoro się tak zachowujesz. A loch był miejscem bardzo bliskim piekłu. Nie był on samym piekłem, ale był bardzo niedaleko krainy, w której urzędował sam diabeł. No i Nienawiść kiedyś przyczyniła się też do jego upadku. Wtedy, kiedy jeszcze była nieświadoma tego, że może mieć jakiś wybór, bo wtedy była automatycznie używana jak inne emocje według woli Boga. Ale odkąd emocje zyskały świadomość, nagle okazało się, że bliżej jej świadomie ku złu niż ku dobru. Ale słysząc groźbę Gniewu, mimo że trochę się przestraszyła, to dalej szła w zaparte i odpowiedziała Gniewowi, że nic ją to nie obchodzi, że może być nawet w lochu, ale nie zamierza zmieniać swojego poglądu. I tak się stało. Emocje odesłały Nienawiść do lochu, zresztą bardzo ciemnego, pełnego robactwa i wszelkiego innego dziadostwa. Jednak Nienawiść, jako silna emocja, nie zamierzała się poddać i uknuła przerażający plan, który to miał cieniem odbić się na całym świecie. Od tamtego momentu Nienawiść tworzyła całe hordy swoich emocjonalnych wampirów, które miały wypijać krew psychiczną każdemu, na kogo się natknęły. Byli to ludzie. Celem działania sług Nienawiści nie było jednak zabijanie fizyczne swoich ofiar, jednak pozbawianie ich wszelkich pozytywnych emocji, których Nienawiść już nie mogła doświadczać. Ci słudzy i żołnierze Nienawiści zwani byli też tragediami i chorobami psychicznymi. Warto również dodać, że Nienawiść zamknięta w lochu, doświadczająca co chwilę smutku, żalu, bólu i chaosu miała wystarczająco dużo czasu, aby przez ten właśnie czas nauczyć się różnych zaklęć, które były surowo zabronione w krainie emocjonalności. W ogóle emocje nie miały dostępu do magii pod groźbą właśnie zamknięcia w lochu. Ale Nienawiści było już wszystko jedno, bo i tak była wygnana ze swojej krainy przez inne emocje. No i co najgorsze, w pełni świadomie skumplowała się z diabłem i ze wszystkimi grzechami, i z mściwością, którą błędnie nazywała karą wobec swoich przeciwników, oponentów, antagonistów. No i tak sobie zaczęła rządzić, oczywiście bardziej przebiegle i okrutnie, nie mając na celu dobra nikogo, poza nią samą. Była do głębi egocentryczną emocją, no i chciała być adorowana jako centrum przez umysły wszystkich istot żywych. Skoro piszę już o Nienawiści to dla równowagi wspomnę też o Miłości. To druga pod względem przeżywania bardzo mocna emocja, chociaż skrajnie inna i zupełnie niezwiązana z Nienawiścią. No więc Miłość. Miłość była emocją, która od początku znajdowała się na samym początku hierarchi. Była królową emocji i też ona właśnie była kiedyś najlepszą przyjaciółką Nienawiści, wtedy, kiedy emocje żyły jeszcze w harmonii i symbiozie, i upadek Nienawiści głównie zabolał serce Miłości, która kiedyś była właśnie najbardziej z nią związana jako z przyjaciółką. Miłość też przemówiła do Nienawiści przed jej wygnaniem ciepłymi słowami o tym, że jest jej żal tego, że Nienawiść tak się zeszmaciła, mimo że do tej pory była bardzo przydatna jako emocja, równie mocna w swym działaniu. Nie uważała się za najważniejszą, a wręcz ustępowała miejsca Miłości i Radości. No więc zebrała się rada różnych emocji, zebrał się trybunał emocjonalny, żeby orzec, co dalej z Nienawiścią. A pomysły były różne. Gniew, na przykład, jak to Gniew, bardzo wybuchowe uczucie, miał pomysł, aby stracić Nienawiść w lochu, czyli był za karą śmierci. Radość natomiast w odróżnieniu od Gniewu była za tym, żeby Nienawiści dać drugą szansę i żeby mogła przemyśleć sobie swoje zachowanie i wrócić ze skruchą z powrotem, i dlatego pacyfistyczna Radość i wojowniczy Gniew nie mogły się w tej sprawie dogadać. Potem odezwał się Spokój i był za daniem jej ultimatum na zasadach pokojowych. A potem jeszcze głównie trzy emocje, czyli Strach, Nadzieja i Frustracja. No i Strach oczywiście odradzał wypuszczenie Nienawiści z lochów. Nadzieja za to wskazywała same plusy jej pokuty i powrotu do normy. A Frustracja była sfrustrowana samym tym pomysłem. W końcu odezwał się głos decydujący, czyli Bóg. Był on za tym, aby jednak nie wypuszczać Nienawiści z uwięzi, dopóki nie nadrobi lekcji dobrowolnie. Jak pewnie podejrzewacie, stało się całkowicie inaczej… Nienawiść ani myślała o jakiejkolwiek zmianie. Kiedy była już mocno zaprzyjaźniona z demonami, nauczyła się tworzenia emocjonalnych podobizn na swój wzór, skrzywionych oczywiście, zwykłych emocji np. Gniewu. I tak zaraziła całe lochy i piekło pandemią gniewopodobną i destrukcyjną wobec krainy emocjonalności i nieba. No i pożar emocjonalny się rozpalił…. Sobowtóry mocnych w skutkach emocji zaczęły robić spusztoszenia, a gniew demonów i radość aniołów tak się wymieszały w ludzkich głowach, czy głównie sercach, że o symbiozie nie mogło być mowy. I oto zaczęła się śmiertelnie długa i opłakana w skutkach wojna emocjonalno – rozsądkowa.

Rozdział II – O tym jak negatywne emocje zaczynają wychodzić z mroków lochów na światło dzienne i zatruwać ludziom życia, a przede wszystkim odbierać zdrowy rozsądek przez manipulacje przy różnych wyborach i wyzwaniach życiowych

No i rozpoczęła się walka emocji negatywnych. Walka emocji z lochów i ciemnych piwnic ze zdrowym rozsądkiem i z emocjami pożytecznymi, czyli tymi dobrymi, odkąd Nienawiść znalazła klucze do świata ludzi i istot żywych. Nienawiść swoich tytanów emocjonalnych wyposażyła w dwa ogromne pistolety, czyli w manipulację i w kłamstwo, dzięki którym ludzka psychika nie była tak de facto w stanie im się oprzeć, wobec których była tak naprawdę bezbronna. I zaczęła się wielka walka pomiędzy emocjami, gdyż dobre emocje zamierzały bronić ludzkiego świata. Wtedy została zwołana rada. Pierwszy odezwał się Śmiech, wysłannik Radości. Śmiech wyszedł na środek sali i jako pierwszy się odezwał – Może by dać ludziom mnie za obrońcę, ja tam, jak wiecie, umiem obśmiać różne rzeczy„. A i owszem” – wiele emocji przyznało temu rację. Wtedy Miłość stwierdziła, że nie można też Śmiechu przeceniać, bo Nienawiść to jednak silny wróg, nawet na zwykły Gniew, a co dopiero na Śmiech. Wobec takiego stanowiska Śmiech został wykluczony z obrad tak zwanego okrągłego stołu emocjonalnego. Kolejne narady emocjonalne probowały ustalić zasady dalszej gry. Ale czy emocje były w ogóle śmiertelne? Owszem, dużo przebywały i obcowały ze zwykłymi śmiertelnikami, trudno temu zaprzeczyć. Jednak czy emocja w ogóle może umrzeć, czy też jako taka jest bytem, który egzystuje w nieskończoność? No to weźmy na przykład taki Strach, Stres czy Lęk, na pierwszy ogień oceny i krytyki. Czy Strach był śmiercioodporny, czy też jego życie bądź istnienie mogło się w ogóle kiedykolwiek i z jakiegokolwiek powodu skończyć? Spróbujmy przeanalizować jakby zasady istnienia Strachu. Każda emocja istniała pod pewnymi zasadami, czyli pod pewnym rygorem. I tak Strach mógł istnieć jedynie w sytuacji zagrożenia, Strach miał mieć wielkie oczy dopóki osoba nim owładnięta nie poznała jakiejś prawdy oraz mógł istnieć tylko dopóki osoba odczuwająca jego obecność nie nabrała odwagi i nie sprzeciwiła się mu. Oto dekalog istnienia Strachu, który obowiązywał go w jego długoletniej pracy. Poza tym Strach nigdy nie pokazywał się w towarzystwie pozytywnych emocji, takich jak Radość czy Miłość. Ale był śmiertelny i sam bał się śmierci. Zwykły śmiertelnik nie mógł go uśmiercić, ponieważ Strach zawsze działał potajemnie i przemykał przez dziury świadomości jak szczur, którego nikt się nie spodziewa i nikt nie może uniknąć, no i mogły go uśmiercić tylko emocje, nigdy ludzie, ani zwierzęta. Strach był uczuciem niskim i instynktowym. Każde żywe stworzenie go odczuwało. Strach żerował na nieświadomości niebezpieczeństw życiowych i na niskim poczuciu wartości, ale to u ludzi, istot świadomych. Skąd w ogóle wziął się Strach. Otóż Nienawiść stworzyła go w lochach i nazwała jej czarnym krukiem. Pora przeanalizować również Wstyd. Wstyd, zaraz po Strachu, bardzo negatywne uczucie, był też stworzeniem zależnym od Nienawiści, gdyż występował w wyniku braku empatii i współczucia. Jego też stworzyła Nienawiść, do której niezniszczalności istnienia też dojdziemy. Wstyd był emocją, która miała w sobie również złość czy poczucie winy i żal. I występował też w trzech przypadkach takich jak: 1. pierwszy warunek istnienia wstydu był taki, że musiała zajść sytuacja niekorzystna, której człowiek się dopuścił i której mógł uniknąć, 2. musiało być w człowieku poczucie winy i niskiej wartości, które Wstyd pogłębiał, nie dając możliwości poczucia radości, 3. Wstyd również mógł istnieć i uobecniać się wtedy, gdy pomiędzy ludźmi nie było akceptacji czy tolerancji, a głównie miłości. Ciężko było przejść obok niego obojętnie. Wstyd był emocją dotyczącą tylko ludzi. Zwierzęta nie odczuwały go wcale. Natomiast zwierzęta odczuwały dwa razy mocniej Strach, bo Strach dotyczył również świata zwierząt. Z tą tylko różnicą, że Strach w przypadku ludzi atakował świadomość, a zwierzęta odczuwały go instynktami i nie był związany u zwierząt z wartościami, a u ludzi był. Gniew trzy warunki istnienia Gniewu były mniej więcej takie: 1. bezradność wobec przeżywanej sytuacji, 2. sytuacja wymykająca się spod kontroli i bolesna np. dla człowieka, 3. niechęć do stawienia czoła problemom dnia codziennego z siłą przymusu nie dającej żadnej ulgi. Gniew był emocją dotyczącą też przyrody, bo zwierzęta też umiały się gniewać. Oczywiście na innych zasadach niż ludzie, bo nie robiły tego nigdy świadomie. Smutek – trzy warunki występowania: 1. stany ciężkiego napięcia i izolacji od radości, 2. brak umiejętności dostrzegania pozytywów w rzeczywistości, 3. rozgoryczenie zawiedzionymi oczekiwaniami i marzeniami, które nie mogą spełnić się przy braku wsparcia. To emocja również negatywna, stworzona przez Nienawiść, odczuwalna przez ludzi i zwierzęta, ale również na innym poziomie, bo ludzie nadali jej inne znaczenie. Apatia – trzy warunki: 1. znieczulenie organizmu na cierpienie, 2. nieumiejętność tworzenia relacji, 3. brak bodźców pozytywnych. Psychopatia: 1. nieumiejętność współodczuwania, 2. niechęć do bycia takim jak inni, mania na punkcie wyższości, 3. nieumiejętność okazywania wyższych uczuć, takich jak na przykład miłość. To emocja bardzo lubiana przez Nienawiść, która dała Psychopatii ogromną moc destrukcji. Warto wspomnieć że Psychopatia, w odróżnieniu od innych mrocznych emocji, jest niemożliwa do zaistnienia, jeśli nie powołuje jej do bytu sama Nienawiść, najbardziej podległa i wierna emocja wśród innych. Ból: 1. spadek formy organizmu, 2. nadwrażliwość na bodźce, 3. zagrożenia atakujące układ nerwowy. Panika: 1. nadmiar lęków i fobii, 2. niebezpieczna i nagła trauma, 3. długotrwała i niebadana chorobowa słabość organizmu. Głupota, ale to już nie emocja a choroba. Pojawia się ona często i zaraz po Psychopatii, była w armii Nienawiści mile widziana, bo pomagała ukrywać wiedzę przed ludźmi. W taki oto sposób pomagała ich ogłupiać, a dzięki temu mieć nad nimi okrutną przewagę, mogąc zaburzać równowagę i mieć kontrolę. No i przechodzimy do sedna analizy naszych ”bogów”. Nasi bogowie mieli w sobie śmiertelność, czyli emocje nie były nieskończenie żywe, ale miały w sobie na tyle długie istnienie, że nie dało się odłączyć ich od tego świata i, przede wszystkim, od ludzi. Byli to ”bogowie” ludzkich serc i umysłów na tyle wadliwi, że zmieniali się bardzo często i od wielkiej radości łatwo było wpaść w ogromny żal czy gniew. No zdecydowanie dłużej żyła jedna emocja. Właśnie taka Nienawiść, którą pozytywne emocje wykluczyły ze swoich kręgów, żyła zdecydowanie dłużej niż dajmy na to całe pokolenia Indian w Ameryce Północnej. W ogóle to, że emocje się przemieszały i to, że właśnie ludzie bardzo szybko zmieniali swoje stany emocjonalne, też było sprawką Nienawiści, jej szamanów, szaleńców, szarlatanów, czarowników i wszelkiej maści okrutników, którzy grzebali w ludzkich sercach i umysłach manipulując rzeczywistością. Nienawiści zależało bardzo, żeby ludzie żyli w matrixach i nigdy ich nie opuszczali. A co do energii, którą Nienawiść zainwestowała w ludzkie umysły, to warto wspomnieć, że stworzyła całą tak zwaną dla zmyłki energetycznie pozytywną krainę, którą nazwała Energylandią Emocjonalną. Tam jej wyszukani kłamcy emocjonalni udawali te emocje dobre z jasnej strony po to, aby właśnie napełniać nieświadomych ludzi energiami okrutnych emocji, z którymi później oni nie umieli sobie poradzić dziwiąc się, że te, niby pozytywne emocje, stworzone przez kłamstwo Nienawiści są dla nich bardzo szkodliwe. Nienawiść wybudowała sobie cały pałac, który krok po kroku i rok po roku powiększała siedząc w lochu. Przeanalizujmy teraz też te dobre emocje i zasady ich bytu. Radość – trzy warunki: 1. poczucie głębokiego odprężenia i celu. 2. bezpieczeństwo związane z sytuacją życiową, 3. miłość do siebie i świata, a właściwie to bardziej zakochanie. Chociaż Radość łączy się z Miłością, ale jest czym innym niż Miłość, słabszą pozytywną emocją. Radość pojawia się ogólnie tam, gdzie nie ma powodu do smutku, albo też do strachu. Miłość – trzy zasady: 1. empatia, niezbędna do odczuwania stanu czy emocji na przykład miłości. Bez niej pozytywne emocje w ogóle są niemożliwe, 2. poczucie zauroczenia, bardzo mocne u człowieka, 3. zgoda w światopoglądzie między dwoma zakochanymi i silny fundament jednoczący parę zakochanych. Empatia, zwana też Nadzieją, już jako ostatnia będzie przeanalizowana: 1. centrum każdej emocji, 2. współczucie wobec każdej skrzywdzonej osoby, 3. umiejętność dzielenia szczęścia z innymi. Kończąc analizy wspomnę tylko, że zarówno pozytywne jak i negatywne emocje były śmiertelne. Jednak tylko po niektórych ci tak zwani dobrzy ludzie płakali. Całej reszty nie chcieli, pomijając oczywiście całą złą hołotę uwielbiającą emocje negatywne i nie cierpiącą tych pozytywnych. Więc emocje dobre i złe ruszyły na wojnę. Wiadomo było, że po każdej stronie będą ofiary. Jednak tak bardzo zależało im na kontroli ludzi, że chciały mieć jak największy wpływ na ich decyzje. Początkowo utrzymywała się nadzieja, że wygrają te dobre i że zagonią te złe do lochu z powrotem. Ale okazało się, że Nienawiść była sprytnym przywódcą. Wyrównała szanse konieczne dla swej dominacji. Jedynie garstka naprawdę zagorzałych i nieustępliwych zaczęła ostro atakować wrogów. Skutkiem czego poskromiona została nieco potęga Nienawiści, która miała ogromną potrzebę, aby odegrać się za swoje słuszne uwięzienie w podziemiach. Jej czarny kruk, czyli Strach najwięcej emocji dobrych posyłał w piach.

Rozdział III – Stary szaman stwarza Nienawiści recepturę na to, jak należy mieszać z błotem dobrych ludzi, ich emocje wbijać w ziemię i niszczyć ich kulturę

Nienawiść obeszła swój pałac rozglądając się dookoła. Wszędzie rozlegał się swąd spalanego mięsa. Nienawiść rozsiadła się w swoim fotelu zadowolona ze złośliwości, którą napełniła połowę świata. Nagle do jej sali przyleciał czarny kruk, zwany strachem na wróble, czyli na ludzi i zameldował, że kolejne przerażone kraje chylą się ku upadkowi. Nienawiść bardzo to ucieszyło i zatarła zwycięsko swoje ręce. Cieszy mnie to strachu bardzo” – odezwała się do niego leć straszyć dalej, nikogo nie oszczędzaj, a jeśli spotkasz Wstyd po drodze, to przekaż mu, że potrzebuje więcej tchu z woni ludzkiej rozpaczy„. „Jasne królowo” – zaćwierkał Strach i poleciał gdzie wiał piach. Dlaczego w ogóle ja to wszystko robię – zastanawiała się Nienawiść z lekkim poirytowaniem – dlaczego nie mogłam zmusić tych padalców z krainy emocjonalności, żeby oni za mnie robili tę czarną robotę i czemu dałam się uwięzić w lochu– myślała z goryczą, nie znając odpowiedzi.Ale nie będzie słychać więcej mojego szlochu, to oni będą wyli z bólu i rozpaczy za to jak mnie ośmielili się potraktować. Bo zemsta to moja dobra teściowa„. I nagle, gdy tak myślała, pojawiła się przed nią Zemsta i poklepała ją po ramieniu. Masz rację, nic się nie martw, zrobimy tym cholernym emocjom taki holokaust za wszystkie nasze cierpienia w lochu osamotnienia, że będą jeszcze na kolanach nas błagać o litość, a my poszczujemy je naszą Psychopatią.Dziękuję Zemsto za zrozumienie” – powiedziała pocieszona Nienawiść. Prawda jest taka, że trzeba zawsze iść po trupach i nie bawić się w przebaczanie, cierpienie za cierpienie i śmierć za śmierć oraz krew za krew. No doskonale moja droga” – pocieszała ją dalej Zemsta trzymaj się mojego dekalogu, a uczynię cię tak potężną emocją, że nawet Miłość, która uchodzi za największą, będzie musiała się tobie poddać. Ale teraz muszę już lecieć, tak cię tylko odwiedziłam, żeby cię ugruntować, że idziesz w stronę sukcesu. Muszę lecieć” – odrzekła Zemsta, wsiadła na miotłę i poleciała ze swoją kosą udając, że jest Sprawiedliwością, którą nigdy nie mogła się tak naprawdę stać. Stary szaman akurat przechodził niedaleko Krainy Śmierci i Pałacu Nienawiści leżącego nad wielkim wulkanem i zastukał do jej drzwi. „Puk, puk, czy mogę wejść jaśnie wielmożna królowo mroku?”. A o co chodzi?” – pytała się Nienawiść. Nie, o nic, to tylko ja, twój bezużyteczny sługa, akurat przechodziłem obok i ...– urwał w połowie. Tak, i co do cholery, może się wysłowisz w końcu?”. Aey... królowo, ja tak się ciebie strasznie boję i…„. Nienawiść była już bardzo zażenowana tą głupią gadaniną i krzyknęła: Tak się mnie boisz, że nawet nie możesz wykrztusić słowa? Biedaczysko!! O jaki ty biedny jesteś… ciesz się tylko, że nie ma tu akurat mojego kruka, czyli Strachu!! On na pewno dodałby ci odwagi„. Szaman przełknął ciężko ślinę i zagryzł zęby. Na samą myśl o jej kruku Strachu, zwiastunie nieszcześcia… zaczął niepewnie! Pani, chyba o mnie nie pytał – czekał na odpowiedź z nadzieją kruchą – bo wiesz ja bardzo lubię twojego pięknego kruka królowo moja, ale on chyba nie bardzo lubi mnie. Oj bardzo mnie wzruszyłeś szamanie -skomentowała Nienawiść cynicznie – aż mi łezka pociekła po twojej opowieści dziwnej treści. Mów o co chodzi albo zabieraj się, bo poszczuję cię Strachem i tyleśmy się widzieli, a na pewno wiesz, że jest mi bezgranicznie poddany. Tak królowo, nie wątpię w to” – wyrzucił szaman z bólem i stęknął ciężko. Jak ty to wszystko ogarniasz pani, to ja, twój skromny sługa, nie mam zielonego nawet pojęcia-mówił w nadziei, że się podliże. Jednak Nienawiść tę nadzieję rozbiła domyślając się motywu. Nie, nie, mój biedny bezużyteczny poddany, nie łapię się na twoje głodne kawałeczki, komplemenciki, itd., u mnie nie ma taryfy ulgowej. Więc albo mów co i jak, albo po prostu spadaj razem z moim krukiem. A wiesz, że on potrafi spuszczać moich winowajców z największych wysokości.Dobra pani, chodzi o to, że znalazłem w ruinach ludzkiego bałaganu pewne niezwykłe serum, antidotum, nie wiem jak to nazwać nawet. Recepturę, eliksir, a może po prostu trutkę na wrogów. Ooo” – tutaj Nienawiść zainteresowała się słowami swojego szamana.Znalazłeś coś, co by mi pomogło przejąć absolutną kontrolę? Naprawdę?” – zapytała trochę wątpiąc, ale i z zaufaniem. O tak, mistrzyni, to będzie przebój, ta receptura została wynaleziona przez jednego satanistę, ale gdyby dostała się w twoje ręce, cały świat królowo moja, stałby przed tobą otworem i nikt już nie nazwałby cię potworem.Mhm” – myślała Nienawiść, prawie odrywając się od ziemi „No szamanie, skoro tak mi zaimponowałeś, spotka cię ogromna za to nagroda, będziesz kimś, kogo nawet mój kruk będzie musieć szanować, tylko musisz mi wyjawić jak ta mikstura działa i jak mogę stać się dzięki niej mroczną cesarzową tej nieszczęsnej ziemi. Królowo wszystko ci wyjaśnię” – zapewnił szaman – „możesz być pewna.No ja mam nadzieję, tfu, co ja plotę, nienawidzę tego słowa, nadzieja jest matką głupich. Nie, przepraszam cię szamanie, powiedziała Nienawiść z obrzydzeniem, jeszcze ciągle mam wrażenie, że Nadzieja to moja dobra kumpela. Ale odkąd wygnano mnie z dworu Krainy Emocji Nadzieja stała się moim straszliwym wrogiem, zaraz po miłości. Jej imię, to słowo przywołujące te emocje, jest mi zupełnie obce i niech tak zostanie. Ja nie chcę już mieć nic wspólnego z tamtymi cholernymi emocjami, co mnie uwięziły na tyle lat w lochach tylko dlatego, że chciałam się wyróżnić. Potem roześmiała się szyderczo… „Nienawidzę Nadziei najbardziej, bo jest najbliżej Miłości, której śmiertelnie zazdroszczę. Ale jeżeli masz dla mnie zbawienne remedium, dzięki któremu nikt nie zaneguje wśród emocji mojej potęgi i pozycji, to koniecznie muszę je sprawdzić i przetestować. Ale pani” – zapytał szaman podchwytliwie przepraszam, że pytam, nie lękasz się ani trochę ewentualnych skutków ubocznych i konsekwencji?”. Słucham??!! – zaczęła znów się irytować Nienawiść – przynosisz mi jakiś naprawdę dobry prezent i pytasz mnie czy się nie boję? Oczywiście, że się nie boję” – rzuciła odważnie i zuchwale. Pewnie, że lęk jest mi dalece obcy, wystarczająco najadłam się go w lochu, teraz może być już tylko lepiej. A jeżeli dzięki tej miksturze mogę być naprawdę najmocniejszą emocją we wszechświecie, to zamierzam bez zbędnych rozkmin jej użyć. Dobrze się spisałeś szamanie” – ciągnęła dalej jeśli plan się uda stanę się tak potężna, że na myśl o mnie nawet ludzie głęboko zakochani będą w rozpaczy przeżywać tak zwane ciche dni…„. Mówiąc to Nienawiść przystąpiła do dzieła, odebrała miksturę szamanowi i zaczęła czytać jej instrukcję obsługi. Szaman stał czekając na rozkazy z założonymi rękami. Aha, a więc tak brzmi receptura– powiedziała zadowolona Nienawiść czytając instrukcję. No to jest naprawdę niezłe szamanie i na to bym nie wpadła– odezwała się po długiej ciszy. Szaman pokręcił głową z zadowolenia. „Zbierz moich ludzi z armii, możesz wziąć tysiące żołnierzy, ale i cywilów też – mówiła dalej mroczna królowa –no co szamanie, najwyższa pora, żeby wreszcie odebrać to, co nam się przecież od lat należało i należy, a właściwie to od wieków. Ale paniii…” – chciał kontynuować szaman, ale już nie miał do kogo… Nienawiść bowiem bardzo ambitnie podeszła do panowania nad światem.

Rozdział IV – Złe duchy, dżiny i czarty, a z nimi też biesy i czady, czyli górskie strachy zostają przez Nienawiść wzięte do armii emocjonalności złej, rozbijania dobrych uczuć i doprowadzenia ludzi w nicość oraz pustkę

Nienawiść była emocją sprytną i postanowiła zmniejszyć do minimum ryzyko swojej śmierci. Wiedziała, że sama nie ma takiej mocy i dlatego postanowiła do współpracy znaleźć też istoty nocy te, które były tym darem obdarzone. Zaczęła więc szukać wszelkich diabłów demonów i im podobnych, które chociaż były wyzbyte wszelkich emocji nawet tych negatywnych, bo działały właściwie jak cyborgi. Jedyne co czuły, to zło metafizyczne, niezwiązane z żadnymi emocjami ludzkimi. To jednak Nienawiść podniecona ich skutecznością w czynieniu zła i chciwa na taką moc od początku świata wielką, większą od jej mocy i od mocy wszystkich emocji, zaczęła je przeciągać na swoją stronę. Mimo że nie miała im do zaoferowania tego, co te ciemne istoty już by miały. Jednak w końcu się zgodziły. Jedne bardziej chętne, inne mniej, aby połączyć siły i wspólnie zacząć psychicznie łamać ludzi. Dzięki temu Nienawiść miała w planie wynieść swoje negatywne, współpracujące z nią emocje i zająć terytorium ziemi jako najpotężniejsza emocja, która istniała w historii wszechświata. Stała by się wtedy królową nawet demonów, co byłoby dla zwykłej emocji niesamowitym wręcz przywilejem. A co najważniejsze… mogłaby wtedy bez mrugnięcia okiem niewolić ludzi. I nikt, żadna Radość nie byłaby w stanie porazić jej swoim optymizmem. Oczywiście, w przeciwieństwie do choćby wyjątkowo naiwnych w samozadowoleniu diabłów, nie była na tyle głupia, żeby wierzyć, że ma jakieś szanse w walce z samym Bogiem czy z aniołami broniącymi nieba. Ale jako realistka wiedziała, że wiele pozytywnych emocji tego nie zniesie. Miała też nadzieję, to znaczy żywiła myśl, bo tak wolała mówić, żywiła myśl, że może nawet Miłość przy niej wymięknie. Jednak, znając jej potęgę, nie była wcale tego pewna. Wiedziała, że z Miłością największe problemy będzie miała. Ale i tak podbić świat zamierzała, i pomogła jej w tym diabelska pycha, czyli grzech, który w świecie emocji właściwie był wadą. Bo emocje dotyczyły nie tylko wierzących, ale też agnostyków i ateistów przecież. Więc przystąpiła do dzieła. Najpierw powołała do życia dawno wymarłe emocje za pomocą zaklęć, które zdobyła z ksiąg demonów. I tak powstały zombi nienawiści, które nigdy do końca nie mogły zostać uśmiercone. Nienawiść stworzyła matrix. Ten matrix był zabójczo prawdziwy dla wszystkich ludzi. Jedynie nie szkodził on samej Nienawiści. Już wcześniej w lochach przyjaźniła się z niektórymi demonami i przez to zyskała wiele magicznych umiejętności. Jednak była w tej magii bardzo ograniczona do momentu, kiedy szaman zaoferował jej miksturę czynienia obłędu w nicości odmętu. Szaman nienawiści nie był demonem. Był uczuciem, a konkretnie głębokim bólem. Ale on także nauczył się magii mrocznej i odczytywania starodawnych zaklęć. Kruk, zwany Strachem, był tylko Strachem, ale dzięki poznaniu magii miał wiele sposobów do straszenia. I mógł przybierać reinkarnacyjną postać kruka. Choroby natomiast przeróżne, głównie psychiczne i cielesne, typu kalectwa, były ulubione przez Nienawiść, bo dostarczające bólu, a z nimi i wirusy. One również nabyły pewnych cech magicznych. Niektóre nawet większych od Nienawiści, bo chociaż były biologiczne to w lochach odwiedzając samotną mroczną królową hojnie korzystały z jej magicznych usług. W zamian za nie uczyły się bycia jej poddanymi. Co jeszcze warto wiedzieć ? O tym co Nienawiść planowała dla ludzi i całego świata. Poprzez moc mrocznych zaklęć i uroków, bo białej magii to Nienawiść akurat unikała jak ognia, bo wiadomo, że przez nią mogła tylko stracić, a nie zyskać. Jednak najgroźniejsze zaklęcie, jakiego Nienawiść używała w świecie ludz,i nosiło nazwę wojna. Nie było gorszej magii jak ta, kiedy w imię prawa człowiek zabijał człowieka i było to normą oraz kiedy człowiek torturował innych, biorąc udział w tej okropnej magii zwanej wojną, mniej lub bardziej świadomie chcąc krzywdzić innych. Natomiast o co chodzi z białą magią? Czy demony stworzyły też coś dobrego? Absolutnie nie! Pisząc „biała magia” mam na myśli jedynie zapobieganie mrocznej, a w języku religijnym mam na myśli czynienie cudów i odczynianie na ile się da zła. No ale dalej, więc czarna magia zagnała Nienawiść na wielkie szczyty sukcesu. Dzięki niej tak wyprała ludziom mózgi, Hitlerowi i faszystom między innymi, że rozpętała dwie okrutne wojny światowe. A drogę do swej kariery emocjonalnej wyścieliła masami trupów. Można powiedzieć, że poza szatanem i diabłami. Bo one nie z jej powodu. One były ponad emocjami, więc ona ich nie może rozgrzeszać. Po tych wszystkich historycznych sprawach nadeszła epoka tak zwanego koronowirusa i Nienawiść bardzo też przejęła w niej statek emocjonalny jako ten kapitan Huk, jako ten pirat. Za wszelką cenę z daleka od Nibylandii, czyli od normy go poprowadziła, starając się, aby utonął w wielkim oceanie na dnie, pożarty przez krokodyla. I odrzucała każdego Piotrusia Pana, który chciał jej ten okręt odebrać czy Jacka Sparrowa mówiąc językiem fantastyki. No kapitan Hak lub Davy Jones byliby zachwyceni, gdyby serio istnieli, jak ta emocja potrafi statkiem psychicznym sterować, żeby jego załogę doszczętnie wykołować. Ale na szczeście byli jej niektórzy równi superbohaterowie emocjonalni lub silniejsi od niej, mimo że nie wszyscy znali białą magię, takie Piotrusie Pany i Jacki Sparrowy, które były bardzo zawzięte i łatwo nie dawały jej rządzić na okręcie. Oczywiście Nienawiść i tak nie zamierzała oddawać im okrętu dobrowolnie, ale niekiedy z bólem frustracyjnym musiała się wycofywać. Wiele pozytywnych emocji walczyło z nią już od wielu lat. Jednak teraz, w wyjątkowej desperacji, tym bardziej, że po mału dobiegał koniec walk emocjonalnych w historii świata. Coraz bardziej zbliżała się apokalipsa. Póki co skupmy się jednak na ludziach żyjących w czasach obecnych, czyli XXI wieku, w czasach pandemii. Poznajmy wreszcie głównych bohaterów tej historii, którzy są ludźmi takimi jak Maciek i Kasia.

Autor: Jan Wojtusiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *