Kontrast

A A A A

Rozmiar tekstu

A-   A+
Gospodarka

05 grudnia, 2018

Powrót do kolejowego świata

 

Chorzów, Bytom i Tarnowskie Góry wracają na kolejową mapę Polski. W niedzielę 9 grudnia wchodzi w życie nowy rozkład jazdy pociągów, a w nim rzeczy, które nie śniły się filozofom. Po raz pierwszy w historii miasta te otrzymają bezpośrednie połączenie… ze stolicą. Pociąg kategorii TLK o jakże zasłużonej nazwie „Górnik” po raz pierwszy na nową trasę wyjedzie z Katowic w poniedziałek 10 grudnia o godzinie 3.10. Do punktu celowego czyli Warszawy Wschodniej planowo dotrze o 7.36. Pociąg pojedzie linią nr 1, czyli m.in. przez Częstochowę, Piotrków Trybunalski i Skierniewice. W drogę powrotną „Górnik” wyruszy z Warszawy Wschodniej o 19.49. i po 4 godzinach i 25 minutach zamelduje się w Katowicach.

Drugą „nowością” w przyszłym rozkładzie jazdy jest IC „Hutnik”, którym mieszkańcy wspomnianych miast będą mogli dotrzeć do Gdyni. Stacją początkową będą też Katowice, a pociąg będzie wyruszać w trasę o 6.38. Niestety będzie to trasa podobna do tej, którą pociągi pomiędzy tymi miastami kursowały zanim wybudowano magistralę węglową, a więc przez Częstochowę, Łódź Widzew, Kutno, Toruń i Bydgoszcz — i dlatego czas przejazdu sięgnie 8 godzin i 21 minut.

W dalszym ciągu skromna pozostaje oferta do Poznania, a właściwie z Poznania (bo po co mieszkańcy Śląska mieliby po godzinie 16. jechać do Poznania?). TLK „Spodek” w rozkładzie się ostał, z tym że teraz pojedzie najkrótszą trasą, czyli przez Lubliniec i Kluczbork.

W miesiącach letnich powrócą na niezmienione trasy pociągi TLK „Korsarz” z Krakowa do Kołobrzegu przez Zduńską Wolę Karsznice (to jeden z nowszych szczytów możliwości trasotwórczych PKP Intercity) i TLK „Wydmy” z czeskiego Bohumina do Łeby trasą zeszłoroczną, czyli podobną jak „Hutnik”.

Bez zmian w kwestii połączeń z Krakowem, Opolem i Wrocławiem. Najwyraźniej mieszkańcy tych miast bądź to nie zasłużyli na taki luksus, bądź też (zdaniem PKP Intercity) nie są dostatecznie obyci, aby wozić ich do tak dużych miast. Niepoprawnie uparci do Krakowa najprościej mogą dojechać przez… Lubliniec. Do Opola i Wrocławia też. Problemem jest wciąż trwająca modernizacja trasy Katowice – Kraków, wymuszająca kursowanie pociągów osobowych objazdami przez tzw. protezę Koniecpolski. Na szczęście nic nie trwa wiecznie; remont kiedyś się zakończy i sytuacja być może się polepszy.

Jest też nadzieja na przywrócenie połączenia osobowego na trasie Tarnowskie Góry – Opole. Po zmianach w gabinetach Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego szanse na powrót pociągów na tej trasie wydają się być większe. Pociąg z Katowic do Wrocławia przez Tarnowskie Góry dziś wydaje się być mrzonką, ale… czy pomysł, aby pociąg do Warszawy jechał przez Tarnowskie Góry jeszcze nie dawno nie był czczym fantazjowaniem?

-TAJPAN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *