Kontrast

A A A A

Rozmiar tekstu

A-   A+
Polityka

21 września, 2018

Samorządowy katar

 

Jeszcze o kolei. Kilka dni temu w przestrzeni medialnej pojawiła się informacja o planach powrotu pociągów pasażerskich na środkowy odcinek linii kolejowej nr 131, czyli Magistrali Węglowej i 146 łączącej Częstochowę z „węglówką” na stacji Chorzów–Siemkowice. Oddana ponad osiemdziesiąt lat temu magistrala znacznie skróciła czas przejazdu pociągów ze Śląska do portu w Gdyni. Linia przed wojną i po wojnie była wykorzystywana głównie do transportu węgla i innych towarów, jednak starsi pamiętają pociągi osobowe kursujące kilka razy na dobę na trasie Katowice – Gdynia jeszcze pod koniec ubiegłego wieku. Intensywna eksploatacja spowodowała, że tory straciły swoje parametry i pociągi musiały jeździć coraz wolniej. W końcu ruch pasażerski na środkowym odcinku linii zamarł.

Ostatnie lata to okres intensywnych prac rewitalizacyjnych obejmujących w głównej mierze północną część tej trasy. Południe (linia 131 rozpoczyna się na stacji Chorzów Batory, a kończy w Tczewie) wciąż czeka na gruntowny remont, chociaż i tu wykonano odcinkowe naprawy. Nie spowodowało to jednak powrotu pociągów pasażerskich na tory pomiędzy stacjami Herby Nowe i Zduńska Wola–Karsznice. Chociaż dla porządku trzeba odnotować, że latem tego roku spółka PKP Intercity skierowała na ten szlak jedną parę pociągów kursujących na trasie Kraków Główny – Kołobrzeg (to ze względu na remonty na liniach, którymi zazwyczaj pociąg ten jeździ).

„Genialna” decyzja zakupu składów Pendolino wymusiła na kolei konieczność jazdy po Centralnej Magistrali Kolejowej, bo to jedyny szlak po którym pociągi mogły sunąć z godziwą prędkością 160 km/h, a po modernizacji — 200 km/h. Pociągi pasażerskie niższej kategorii w relacji Katowice – Gdynia dziś jeżdżą przeważnie trasą wykorzystywaną w czasach, gdy nie było jeszcze „węglówki”. W efekcie zarządzająca torami spółka PKP Polskie Linie Kolejowe postanowiła zlikwidować „zbyteczne” perony na Magistrali Węglowej i wspomnianej linii 146.

Tymczasem Zarząd Województwa Łódzkiego, jeszcze niedawno deklarujący brak zainteresowania ruchem pasażerskim na tych liniach, zmienił zdanie i zwrócił się do PKP PLK z prośbą o zaniechanie rozbiórki peronów. Jednocześnie samorządowa spółka kolejowa Przewozy Regionalne, czy jak kto woli — PolRegio wyraziła chęć skierowania swoich pociągów na wspomniane trasy. Pierwszą jaskółką ma być letnie połączenie komercyjne Katowice – Gdynia – Katowice, które PolRegio zamierza wprowadzić do rozkładu jazdy na 2019 rok. Oczywiście o ile dostanie dostęp do torów, bo jadące różnymi dziwnymi trasami z południa na północ pociągi PKP Intercity są dotowane z państwowej kasy i spółka może pomysł zablokować.

Jest jeszcze nasza spółka Koleje Śląskie. Jeszcze niedawno pociągi w żółto­–niebieskich barwach dwa razy na dobę docierały do Kłobucka. Połączenie zlikwidowano, bo pasażerowie nie dopisali. Teraz sytuacja na kolei się zmienia, a samorządowe władze wojewódzkie w Katowicach żyją przeszłością i najwyraźniej na jakąś głębszą inicjatywę kolejową w tym kierunku nie są jeszcze gotowe. Owszem tarnogórska radna wojewódzka Aniela Jany z klubu Śląskiej Partii Regionalnej, od czasu do czasu drąży interpelacjami tematy kolejowe, ale w tym swoim zacięciu jest raczej osamotniona.

Oczywiście można podejrzewać, że łódzkie władze samorządowe „biją medialną pianę” a po wyborach sprawa ucichnie. Można, ale znając determinację władz centralnych w kwestiach poprawy sytuacji na kolei, lepiej założyć, że samorządowcy „zwietrzyli szansę”. Łódzcy, rzecz jasna, bo śląscy mają chyba katar.

-TAJPAN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *